menu

Śladami powieści Małgorzaty Manelskiej - podróż czwarta

2021-01-07 12:52:06 (ost. akt: 2021-01-07 13:01:49)

Małgorzata Manelska jest rodowitą szczytnianką, Mazurką z wyboru. Ukończyła pedagogikę na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuje jako oligofrenopedagog z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie oraz społeczny kurator sądowy. Prywatnie żona Jarosława, mama dorosłej Adrianny. Jest autorką książek obyczajowych z historią w tle: „Zapach Mazur”, „Barwy Mazur”, „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”. W przyszłym roku ukaże się czwarta książka autorki pt. „Dotyk Mazur”.

Najnowsza książka Małgorzaty Manelskiej nosi tytuł „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”. Jej fabuła częściowo rozgrywa się we wsi Małga.

Miejsce po wsi Małga leży dziś w gminie Jedwabno, w powiecie szczycieńskim. Małga była kiedyś dużą wsią, w której była szkoła, przedszkole, posterunek policji, straż pożarna, kościół, boisko sportowe, karczma. Mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, bartnictwem, rybołówstwem, wcześniej wytapianiem żelaza z rudy darniowej, która miała swoje pokłady w okolicach wsi. Mieszkańcy żyli sobie w Małdze spokojnym życiem, dopóki nie nadszedł pamiętny rok 1945. Armia Czerwona, która wkroczyła w owym roku do Prus Wschodnich, uczyniła ogromne spustoszenie również w tej wsi. Wielu ludzi wówczas straciło życie. Miejscowość zaczęła się powoli odradzać po wojnie, kiedy zamieszali w niej osiedleńcy z Ukrainy i Polski. Na początku lat pięćdziesiątych wieś przeżyła ponowną gehennę, gdy jej mieszkańcy zostali wysiedleni przez Ludowe Wojsko Polskie, a w jej miejscu powstał poligon wojskowy, słynne Muszaki. Poligon przestał istnieć od początku lat dziewięćdziesiątych; w jego miejscu powstał Rezerwat Przyrody Małga.

https://m.powiatszczycienski.pl/2021/01/orig/815221-352x500-37234.jpg
Okładka książki Małgorzaty Manelskiej pt. „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”

Fragment książki „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”.
"Wyszli z domu Emmy o świcie, aby jak najprędzej dotrzeć do rodziny. Janina, która jako jedyna z całej ich trójki usłyszała od Baby- Jędzy, czego mogą się spodziewać po dotarciu do wsi, szła z mocno zaciśniętymi ustami. Nie słyszała jęków siostry i płaczu brata. Kilkadziesiąt metrów przed pierwszymi zabudowaniami trochę zwolniła kroku. Poczuła, jak serce zaczyna jej gwałtownie uderzać, a w gardle robi się gula. Naraz zatrzymała się.
– Musicie być czujni. Rozglądajcie się dobrze dookoła, czy nie widać gdzieś Ruskich. A jak ich zobaczycie, to… – zawiesiła głos, nie wiedząc, co ma powiedzieć, jakie gotowe rozwiązanie podać rodzeństwu.
Nie dokończywszy swojej wypowiedzi, zacisnęła mocno powieki, powstrzymując tym samym napływające łzy.
– To co? – zapytał Anton, niecierpliwie przestępując z nogi na nogę. Chciało mu się siku, ale do domu było już tak blisko, że na pewno wytrzyma.
– Idziemy! – Janina znów pociągnęła rodzeństwo za sobą. Kiedy doszli do miejsca, w którym powinno stać kilka pierwszych zabudowań, ich oczom ukazał się widok doszczętnie spalonych budynków. Na pogorzelisku bezładnie leżały nadpalone kawałki drewnianych belek, dachówki i szczątki cegieł, pośród których walały się resztki domowych sprzętów. Ogień wygasł już dawno, bo zgliszcza nawet nie dymiły.
– O mój Boże! – Janina bezwiednie wykonała znak krzyża.
– Braunowie, kominiarz Peltz, pani Studlik! – wykrzykiwała przerażona Edyta.
– Co tu się stało?! – Anton miał przestraszoną minę. Po chwili zaczął płakać.
– Chodźmy szybko do domu! – Teraz Edyta zaczęła gwałtownie przeć do przodu."

Małgorzata Manelska, „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”, Warszawa, Wydawnictwo WasPos, 2020, s. 256-257
lubimyczytac.pl/ksiazka/4927060/tam-gdzie-bzy-siegaja-nieba