menu

Śladami powieści Małgorzaty Manelskiej - podróż trzecia

2020-12-31 11:13:06 (ost. akt: 2020-12-31 11:17:56)

Małgorzata Manelska jest rodowitą szczytnianką, Mazurką z wyboru. Ukończyła pedagogikę na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuje jako oligofrenopedagog z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie oraz społeczny kurator sądowy. Prywatnie żona Jarosława, mama dorosłej Adrianny. Jest autorką książek obyczajowych z historią w tle: „Zapach Mazur”, „Barwy Mazur”, „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”. W przyszłym roku ukaże się czwarta książka autorki pt. „Dotyk Mazur”.

Port Lotniczy Olsztyn-Mazury jest najmłodszym lotniskiem w Polsce i jedynym w województwie warmińsko-mazurskim. Dla mieszkańców naszego regionu miejsce to jest swojego rodzaju oknem na świat, gdyż pozwala na szybkie podróżowanie do różnych miejsc w Europie. Co więcej – Szymany – gdyż tak popularnie jest nazywane lotnisko, zyskało czołowe miejsca w rankingach na najpiękniejsze lotnisko w kraju.
Lotnisko w Szymanach pojawia się na samym początku powieści Małgorzaty Manelskiej pt. „Barwy Mazur”. Julianna i Gertruda – bohaterki książki- lecą z Szyman do Hamburga (kto wie, może w przyszłości będzie taki kierunek z Szyman…), aby odwiedzić straszą siostrę Trudy.

https://m.powiatszczycienski.pl/2020/12/orig/731831-352x500-37137.jpg

„Staruszka, pomimo wysokiego wzrostu, siedziała skulona na swoim miejscu, sprawiając wrażenie mniejszej i drobniejszej, niż była w rzeczywistości. Siwe, prawie białe włosy wymykały się spod szarego beretu naciągniętego nisko na czoło, a niebieskie oczy z lękiem spoglądały przed siebie. Julka położyła ciepłą dłoń na jej pomarszczonej i oznaczonej siatką błękitnych żyłek ręce.
– Niech babcia się nie boi. Za półtorej godziny będziemy na miejscu.
Truda pokiwała głową, a jej wzrok znów zaczął błądzić dookoła. Bez zbytniego zainteresowania przyglądała się współpasażerom lecącym w tym samym kierunku. Niedaleko nich, w pasażu, usytuowana była niewielka kawiarnia, z której dochodził wspaniały zapach świeżo parzonej kawy. Niektórzy pasażerowie, w oczekiwaniu na lot, delektowali się mocnym espresso i świeżymi rogalikami z marmoladą. Nagle spojrzenie staruszki zatrzymało się na wielkiej, ponad dwumetrowej, aluminiowej rzeźbie, wkomponowanej w centralny punkt hali. Wpatrywała się w nią chwilę ze zmarszczonym czołem, jakby zastanawiała się, czy coś sobie przypominała. Julka popatrzyła w tym samym kierunku. Trzy srebrzyste ptaki stały skupione blisko siebie, z rozłożonymi do lotu skrzydłami i otwartymi do krzyku dziobami.
– Żurawie… – wyszeptała Truda.”

Małgorzata Manelska, „Barwy Mazur”, Warszawa, Wydawnictwo WasPos, 2019, s. 8-9
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4884768/barwy-mazur